Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background

Dalsze najstarsze zapisy w polskiej literaturze o połowie na sztuczną muszkę

DALSZE NAJSTARSZE ZAPISY W POLSKIEJ LITERATURZE O POŁOWIE NA SZTUCZNĄ MUSZKĘ

                  Kontynuując historię sztucznej muszki w Polsce poniżej podaję trzy dawne przekazy zawarte w naszej literaturze. Dotyczą one połowu w górach. W anonimowym artykule z 1884 r. czytamy: „Teraz zdobyć u nich [tzn. Hucułów] można naśladowane owady na haczykach, które albo już sami z włóczek różnokolorowych wyrabiają, przy czym wybornie w żądany kolor naśladować się mającego owada trafiać umieją, albo fabryczne roboty, z których wzorki dla swoich wzięli. Fabryczna robota jest zbyt rzadko jeszcze, a to li z tego powodu, że za drogie nieco na ich dziurawą kieszeń”. W tym fragmencie zwraca uwagę informacja o wykonywaniu muszek przez górali. Moim zdaniem uwaga, że opierali się o wzory fabryczne, nie odpowiada rzeczywistości. Cytowany w P&L nr 20 zapis z 1847 r. wskazuje, że tradycja połowu na muszkę w Karpatach korzeniami może sięgać prawdopodobnie nawet średniowiecza. U Nowickiego (1882) znajduje się kolejny fragment: „są tacy, którzy oprócz zimy ciągle łowią na haczki czyli wędki na muszki, i to same pstrągi, a gdy im było powiedzieć, że łowić nie wolno, to się śmieją, że ustawa o rybołówstwie nie powiada, aby nie wolno było na haczyki łowić, że ustawa zapomniała o haczykach”. Ten zapis wskazuje na istnienie górali, którzy często łowili ryby na wędkę. W 1882 r. ukazał się artykuł o łowieniu pstrągów pióra autora kryjącego się pod inicjałami C.J.K. Jest to najdokładniejszy - do czasu publikacji J. Rozwadowskiego - polski przekaz o połowie tej ryby. Stanowi on więc cenne źródło do znajomości historii wędkarstwa w Polsce. Ze względu na fakt, że artykuł jest mało znany, postanowiłem opublikować jego obszerne fragmenty dotyczące połowu (pominąłem opis środowiska i biologii pstrąga). „Niechaj mi wolno będzie przesunąć przed szanownymi czytelnikami ‘Łowca’ mały obrazek łowienia pstrąga wędką, jednej z gałęzi łowiectwa, która lubownikom rybołówstwa niezwykłego dostarcza uroku. Nie mogę twierdzić, iż mistrzem być w tym zawodzie bardzo trudno, ale też nie bardzo łatwo, a niezbędnym warunkiem w tym celu jest pilne zwracanie uwagi na naturę pstrąga i badanie jego trybu życia. Mistrzem w tym względzie jest nasz Hucuł-rybak, i nie dziw, wie on bowiem dokładnie, jakie pstrąg najchętniej przyjmuje pożywienie, w jakiej porze dnia i roku najlepszy na niego połów, od chłopięcia zajmując się połowem ryb, w ciągłej styczności z naturą i jej życiem, staje się doskonałym znawcą. [...] Rzuciwszy kilka rysów dotyczących natury i trybu życia pstrąga, przystępuję do właściwego zadania, a dla lepszego przeglądu rzeczy pozwalam sobie podzielić je na dwie części: na opis wędki i przynęty, i samego sposobu łowienia.

                  Wędka składa się z pręta, sznura i haczyka. Najodpowiedniejszych prętów do wędki dają krzaki leszczyny rosnącej śród naszych bukowych i dębowych lasów, jako podszycie w większych drzewostanach, mają pręty wyniosłe, i nie posiadają zwyczajnie wiele bocznych odrośli. Pręty takie od ziemi wycinać należy, odrośle bowiem nigdy nie mają należytej giętkości. Najlepsze są pręty wycięte w porze zimowej, kiedy drzewo najmniej soków posiada, mianowicie w grudniu i styczniu, w innej porze, zwłaszcza podczas pędzenia latorośli, pręty są kruche, więc wcale nieprzydatne. Długość prętów nie powinna przenosić 3½ do 4 metrów, koniec w ręku trzymany grubości największej jak 3½ cm w średnicy. Pręt ma być okrągły, nie wygięty w swej długości, niezbyt cieńszy od jednego końca do drugiego. Wygięcie z natury lub po dłuższym używaniu wynikłe daje się wyprostować dosyć silnym ogrzewaniem miejsc pochylonych nad płomieniem, wtedy bowiem pręt odzyskuje giętkość i można go sprostować. Uważać jednak należy, by się pręt nie przepalił, bo w takim razie przy prostowaniu lub w użyciu łatwo się łamie. Przed użyciem muszą pręty dobrze wyschnąć, w tym celu rozkłada się je pojedynczo w miejscu suchym, przewiewnym, najlepiej na poddaszach lub strychach, na kilka tygodni. Nader szkodliwym dla prętów jest składanie ich wiązkami, bo wtedy nie wysychają należycie, psują się i stają przytuliskiem owadów, toczących je. Próbuje się użyteczności pręta przy wycinaniu w lesie biorąc grubszy jego koniec w rękę, chwiejąc nim i uważając bacznie, która część bardziej się podaje. Pręty chwiejące się tylko w górze, mniej więcej w trzeciej części szczytu są najprzydatniejsze, uginające się zaś od połowy lub w całej długości wcale nieużyteczne. Niektórzy rybacy zachwalają pręty ze świerków i jodeł młodych. Mają one wprawdzie pożądaną giętkość, lecz dolny ich koniec jest o wiele grubszy, jak laskowy, nadto usychając rychło tracą elastyczność, kruszeją, łamią się, więc trzeba albo nieustannie świeże wycinać, lub często wodą zwilżać.

Drugą częścią wędki jest sznur, którego jeden koniec przymocowany jest do cieńszego końca pręta, drugi zaś opatrzony haczkiem żelaznym. Sznur ten bywa skręcony z samego tylko białego włosienia końskiego, lub przeplatany jedwabiem, albo też jedwabny w górnej połowie, przymocowany do pręta, w dolnej zaś z włosienia. Najczęściej używany bywa sznur włosienny. Dwa włosienie związane u jednego końca wkłada się między wskazujący i wielki palec lewej ręki tak, by węzełek włosieni za palcami wystawał, następnie skręca się tymiż palcami prawej ręki włosienie, począwszy od węzełka, przy czym posuwa się włosienie do góry. Skręciwszy je aż do drugiego końca, związuje się je. Jeżeli potrzebny jest sznur grubszy, skręca się dwa powyższe sznurki w jeden w taki sam sposób, związuje się i naciera w całej długości kalafonią, końce włosienia z węzłów obcina się lecz niezupełnie. Sznur może być dowolnej długości, nie dłuższy jednak, jak 5 do 6 metrów, zresztą dłuższy odpowiedniejszy, bo może być użyty w obszerniejszych przestrzeniach wodnych, w węższych zaś w miarę potrzeby około pręta nawinięty. Grubość sznura stosuje się do wagi ryby, która ma być łowioną, zbyt gruby płoszy pstrąga. W górnej swej części powinien być sznur grubszy, więc niech się składa z 12 włosieni, dolny zaś z 6 lub 8. Niektórzy rybacy przymocowują u końca sznura kiszeczkę baranią, wyglądającą jakby struna, i do niej przywiązują haczek. Przy imitowanych, sztucznych owadach haczek jest zawsze do cienkiej, trwałej kiszeczki uwiązany. Włosień do sporządzenia sznura należy brać zawsze z żywego konia, z nieżywego pod ciężarem złowionej ryby łatwo się przerywa. Najlepsze są włosienie używane do smyczków, bo jest silny i znacznej długości. Do cieńszego końca sznura przywiązuje się haczek. Jest to cienki pręcik stalowy, zgięty w trzeciej części w kabłąk. Krótszy jego koniec zaostrzony spiczasto, a przy samym prawie końcu odgięte są dwa małe kawałeczki pręta do góry, w dole od siebie oddalone, a u góry stanowią jedną całość z prętem tak, że koniec ten ma kształt małej kotwicy. Oddalone od siebie końce są również spiczasto zaostrzone. Haczków takich nabyć można w każdym handlu żelaznym, uważać jednak należy, by nie zardzewiałe i wszystkie końce dobrze zaostrzone. Najlepsze wychodzą z fabryk angielskich, zwykle barwy niebieskawej. Co do wielkości najodpowiedniejsze są do połowu pstrąga haczki numeru trzeciego lub drugiego. U Hucułów rybaków widziałem haczki robione ze zwykłej szpilki, w których dolny tylko koniec zgięty był w kabłąk. Łowią nim tak dobrze, jak kupionym. Oto główne części składowe każdej wędki. Rozróżniam dwa rodzaje wędek, dzienne i nocne. Dzienną przyrządza się w sposób wyżej podany, a nosi ona taką nazwę, bo łowi się nią tylko w dzień i wymaga współdziałania rybaka, który prętem drewnianym nadaje kierunek haczkowi. Drugiej wędki używa się tylko w nocy. Przy niej nie ma pręta tylko sznurek i haczyk. Rybak nie jest współczynnym, zarzuca ją wieczorem w wodę, drugi zaś koniec sznura przymocowuje u brzegu.

Ponieważ prąd wody może sznur unieść i ku brzegowi skierować, a przy nocnej wędce bardzo na tym zależy, by haczek mniej więcej w środku łożyska się znajdował; przeto obciąża się sznur kamieniem, który opadłszy na dno utrzymuje sznur w pewnym kierunku. Często ma wędka nocna inny kształt. Przez całą szerokość rzeki przeciąga się sznur tak, by cały w wodzie leżał, następnie w pewnych równych odstępach, mniej więcej jednostopowych przytwierdza się haczki na sznurkach rozmaitych długości, nie przenoszących jednak czterech stóp. Gdy wędka gotowa, nakłada się na haczek przynętę, czyli żer dla pstrąga. Są to wyżej podane ulubione jego przysmaki, mianowicie rozmaite gatunki owadów, much, robaków, małe żabki lub rybki. Przy nawlekaniu na haczek obrywa się owadom i muchom skrzydła i nogi. Do wędek nocnych najlepsze są małe rybki, żabki lub robaki. Żabek przy dziennych użyć nie można. Uważać należy przy kierowaniu wędką, aby owady i rybki miały pozór żywych, swobodnie się poruszających. W braku żywej przynęty używaną bywa sztucznie robiona w postaci owadów, bądź to w fabryce lub też ręką. W tym celu nawija rybak na haczku włóczkę, i umocowuje do niej małe ptasze piórka kolorów takich, jakie w tej porze mają, gdy nad wodą jako żywe się unoszą. Much i owadów zawsze dosyć po krzakach nadbrzeżnych, gdzie zwykle w miejscach ocienionych się znajdują, i dopiero wieczorem ponad wodę wzlatują. Przechowuje się je w puszkach blaszanych lub słojach szklanych. Robaki wykopuje się z ziemi wilgotnej, gdzie przebywają w głębokości jednostopowej lub też pod kamieniami. Dla nich do puszek lub słojów wkłada się trochę trawy lub mchu. W czasie posuchy pozyskuje się dżdżownice polewając przez dłuższy czas pewną przestrzeń ziemi wodą, poczym wkrótce pojawiają się sądząc, że deszcz ziemię zwilżył. Przy robieniu sztucznej przynęty, jako też przy nawlekaniu żywej, koniecznością jest nadanie jej naturalnej formy. W takim tylko razie pstrąg bez wahania i zwykłej podejrzliwości chwyta pastwę. Rybołówstwo z wędką poczyna się od pierwszych, pięknych dniach wiosny i trwa aż do mrozów, do października lub listopada. Połów pstrąga rozpoczyna się w pierwszych pogodnych dniach marca i trwa do końca sierpnia, wtedy bowiem poczyna się tarło. Do połowu obiera się zacisze rzeczne ocienione, gdzie drzewa nie utrudniają rzutu wędki. Łowiąc za pomocą ponęty z much lub innych owadów, nie puszcza się nigdy całego sznura z haczkiem do wody, lecz podnosząc i spuszczając haczek kieruje się nim tak, iżby się zdawało, że owad żywy dotyka powierzchni wody i znowu się unosi. Przynętę z rybek wpuszcza się w połowę głębokości wody. Na szypotach puszcza się haczek z wodą i albo się za nim postępuje, lub wyjmuje i na nowo zarzuca. Ołowiu do obciążania używa się tylko przy nocnej wędce, popławki przy żadnej. Gdy pstrąg się złowi, czuje się to zaraz, pociąga bowiem sznur, i pręt u góry się wygina. Często nie bywa sznur przymocowany do pręta, lecz przez małe kółko do ręki sprowadzony, w takim razie jeszcze łatwiej daje się czuć zahaczenie pstrąga. Złowione na wędki nocne ryby zbiera rybak nad rankiem, musi jednak baczyć, aby kto nie podpatrzył i wcześniej go nie wyręczył.

Pstrąga można łowić przez cały dzień, najskuteczniej wszakże od świtu do 10ej rannej i popołudniu od 4ej godziny, bo wtedy pstrąg najgłodniejszy i za pastwą się upędza. Wędki nocne zakłada się z zachodem słońca. Cisza i dzień pogodny wielce przyczyniają się do pomyślnego połowu. Dobrą jest także pora po deszczu chwilowym. Gdy woda mętna, używa się do wędki dziennej robaka, gdy czysta, muchy i owadów. Jeżeli niebo zachmurzone i wiatr lekko marszczy powierzchnię wody, wtedy najpomyślniej się łowi z sztucznym owadem, nie należy jednak wtedy często wyjmować i wpuszczać wędki. Gdy się uczuje, że pstrąg zahaczony, nie trzeba gwałtownie wędki z wody wyciągać, lecz szarpnąwszy sznurkiem, aby haczek mocniej się wbił, zwolna rybę do brzegu przyciągać. W skutek nagłego szarpnięcia często się sznur przerywa i nie tylko pstrąg, ale i haczek przepada. W każdym razie trzeba mieć zapas haczków. Ponieważ pstrąg jest ostrożny i podejrzliwy i dobrze się w koło rozpatruje, przeto zbliżać się trzeba do wody wolno i uważnie. Strój rybaka najodpowiedniejszy jest szary lub zielony, jako mniej rażący. Na ułowioną rybę najodpowiedniejsze są kosze niewielkie, podłużne, zawieszone na pasie przez plecy. Często uwiązuje się na jednym sznurze w odstępach niezbyt od siebie odległych dwa lub trzy haczki, jeden nad drugim na krótkich sznureczkach. Z tych haczków górny jest zwykle największy. Oto krótki rys sposobu łowienia pstrąga. Ma ten połów zapalonych zwolenników, ale też i zawziętych przeciwników szczególnie ze względu zdrowia. Prawda, iż nieuwaga, nieostrożność, długie przebywanie nad wodą lub w wodzie wywołuje złe skutki, ale rozważna i umiarkowana taka czynność, dostarcza wiele przyjemności, i może nawet stać się namiętnością”. W artykule autor opisał metody połowu stosowane przez górali, głównie Hucułów. Podnosi to wartość artykułu, gdyż pozwala poznać tradycyjny sprzęt i metody połowu pstrąga. Z opisu wynika, że wpływy zagraniczne, zwłaszcza angielskie (wzmianka o haczykach), były wówczas jeszcze niewielkie. W opisie zwraca uwagę stosowanie linki o długości do 5-6 m. Możliwe to było dzięki owijaniu wędziska linką i/lub stosowaniem końcowej przelotki (ewentualnie rowku na końcu szczytówki). Jest to na razie najstarsza pewna informacja w tym względzie z terenu Polski. O owijaniu wędziska żyłką, w celu ułatwienia holu dużych ryb, wspomniał już Kluk (1780, pkt. 330). Trudno jednak ustalić, czy jego informacja dotyczyła Polski, ponieważ wiele części jego pracy zostało przepisanych z literatury zagranicznej, a przekład mógł być niedokładny. Cenne są informacje dotyczące połowu na sztuczną muszkę. Muszki były zarówno importowane (fabryczne), jak i robione przez wędkarzy (w rękach). Ważne jest tu też wskazanie na konieczność naśladowania fauny wodnej i lądowej.

Literatura cytowana: Anon. 1884. Ryby i rybołóstwo w Prucie. Przyrodnik, 5:154-158. C.J.K. 1882. Łowienie pstrągów wędką. Łowiec, V(9): 137-139. Kluk K. 1780. Zwierząt domowych i dzikich, osobliwie kraiowych, historyi naturalney początki i gospodarstwo. T. III. O gadzie i rybach. Warszawa. Nowicki M. 1882. Zarybianie wód Galicyi i źródłowisk Wisły. Tygodnik Rolniczy, 53.

 

Źródło:

P&L29

(pdf, 199.92 kb)